poniedziałek, maja 21, 2012
13.04.11

Łowcy gwiazd

Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Jedyną pozostałością po homo sapiens mogą być sondy Voyager.Tylko raz na 176 lat konfiguracja planet Układu Słonecznego umożliwia odwiedziny wszystkich globów w trakcie jednego szybkiego przelotu. Przed 30 laty z takiej okazji skorzystały sondy Voyager. Początkowo ich misja planowana była na cztery, pięć lat. Dziś mija 30-lecie ich służby dla ludzkości.

Łowcy gwiazd

Voyager 2 wyruszył w drogę 20 sierpnia 1977 r., jego bliźniak Voyager 1 – 5 września 1977 r. Już półtora roku po starcie Voyager 1 minął Jowisza w odległości zaledwie 277 tys. km od górnej granicy jego chmur. Cztery miesiące później największą planetę Układu Słonecznego i jej księżyce zbadał Voyager 2. To właśnie tym sondom zawdzięczamy odkrycia, które do dziś poruszają wyobraźnię astronomów.

Wulkan z księżyca
Obserwacje Io, aktywnego księżyca Jowisza, ujawniły, że na powierzchni rozgrzewanego siłami przypływowymi satelity wyrastają wulkany. Podczas erupcji wyrzucają materię na wysokość 300 km. Jej prędkość w chwili wybuchu przekracza 3 tys. km/h. Zdjęcia kolejnego satelity, Europy, sugerują, że pod jej lodową skorupą może się znajdować wodny ocean. Tym samym Europa trafiła na krótką listę ciał Układu Słonecznego, na których planuje się poszukiwanie pozaziemskiego życia.
Voyagery zbadały burzliwą atmosferę Jowisza, w której porusza się kilkanaście cyklonów, w tym ten gigantyczny, obserwowany co najmniej od 340 lat, znany jako Wielka Czerwona Plama. Voyager 2 odkrył też niepozorne, nieznane wcześniej pierścienie Jowisza. Badania gigantycznej planety były możliwe tylko dzięki niezwykle solidnej konstrukcji obu sond – natężenie promieniowania w jej pobliżu było tak wysokie, że przebywający w czasie przelotu obok Jowisza na pokładzie Voyagera człowiek wchłonąłby dawkę promieniowania tysiąckrotnie większą od śmiertelnej.
Misja Voyagerów umożliwiła przypatrzenie się jednemu z najciekawszych obiektów Układu Słonecznego – największemu księżycowi Saturna, Tytanowi. Badania jego niespotykanej wśród innych księżyców w Układzie Słonecznym gęstej atmosfery, w której mogą się unosić chmury i padać metanowe deszcze, były tak istotne, że dla ich przeprowadzenia poświęcono dalszą część misji Voyagera 1. Sonda zmieniła trasę, przeleciała w pobliżu Tytana, po czym wyleciała ponad płaszczyznę Układu Słonecznego, co uniemożliwiło jej dotarcie do Urana i Neptuna. Do dziś jedynym próbnikiem, który odwiedził te najdalsze planety, pozostaje Voyager 2.

Powierzchnia Io z widocznym kraterem wulkanicznymIo i Europa na tle Jowisza

 

Wielka Ciemna Plama
Podczas przelotu koło Urana w 1986 r. Voya ger 2 odkrył 10 jego nieznanych wcześniej księżyców i zbadał słabe pierścienie planety. Ten glob, prawie dwudziestokrotnie bardziej oddalony od Słońca niż Ziemia, toczy się po swej orbicie jak beczka. Choć okres obrotu Urana wokół osi wynosi zaledwie 17,5 godziny, planeta przez znaczną część swego ponad osiemdziesięcioletniego „roku" wystawia ku Słońcu na zmianę tylko północną lub tylko południową półkulę.

Voyager 2 zakończył planetarną misję w 1989 r. przelotem w pobliżu niebieskiego Neptuna. Podczas tej wizyty sonda odkryła Wielką Ciemną Plamę, tajemniczą dziurę w atmosferze Neptuna, i jego wiejące z prędkością ponad 2000 km/h wiatry, najszybsze w Układzie Słonecznym. Podczas podróży w okolicach Neptuna Voyager odkrył jego sześć nowych satelitów. Dzięki zbliżeniu do największego księżyca Neptuna, Trytona, sondzie udało się zaobserwować azotowe gejzery tryskające z polarnej czapy neptunowego księżyca, zmrożonej do -234ºC. Przelot obok Trytona wyrzucił Voyagera 2 z płaszczyzny Układu Słonecznego. 14 lutego 1990 r. Voyager 1 ostatni raz zwrócił swe kamery ku środkowi układu i wykonał słynny portret rodzinny: stworzoną z 60 zdjęć kompozycję przedstawiającą Słońce i wszystkie poza Merkurym i Marsem planety, oglądane z odległości ponad 6 mld km od Słońca. Wśród tych zdjęć jest też obraz bladej niebieskiej kropki – Ziemi.

Uran uchwycony przez Voyager 2 – pierwszą i jak dotąd jedyną sondę goszczącą w tych rejonach. Zdjęcie wykonane przez sondę kosmiczną Voyager 2 w roku 1989 Wielka Ciemna Plama na Neptunie , widziana przez Voyagera 2. Tryton

Spotkanie trzeciego stopnia
Po wypełnieniu planetarnej misji sondy Voyager podążają ku niezbadanym obszarom międzygwiezdnym. Przesyłają nam informacje z odległości ponad dwukrotnie większej od promienia orbity Plutona. Każdy ze statków niesie na pokładzie pięć działających jeszcze instrumentów, którymi bada pole magnetyczne, cząstki naładowane o niskiej energii, promieniowanie kosmiczne, plazmę i fale plazmowe. Statki są zbyt daleko od Słońca, by mogły używać baterii słonecznych, więc źródłem ich około 300-watowej mocy są generatory termoelektryczne zasilane dzięki rozpadowi promieniotwórczemu jednego z izotopów plutonu. Jego zasoby powinny wystarczyć do zasilania części instrumentów jeszcze przez kilkanaście lat. W tym czasie sondy mogą osiągnąć granice Układu Słonecznego, a w każdym razie granice heliosfery – obszaru, w którym kończy się dominacja wiatru słonecznego. W grudniu 2004 r. Voyager 1 minął tzw. szok końcowy, na którym naddźwiękowy wiatr słoneczny gwałtownie hamuje do prędkości mniejszej od prędkości dźwięku. Sonda przedziera się teraz przez płaszcz Układu Słonecznego – turbulentny obszar znajdujący się w odległości około 14 mld km od Słońca. Granicę tego pośredniego obszaru, heliopauzę, minie zapewne w 2015 r. Od tej pory będzie się już poruszała w prawdziwej przestrzeni międzygwiezdnej.

Co się ostatecznie stanie z sondami Voy ager? W kosmicznej skali czasu poruszają się one stosunkowo powoli, z prędkością kilkunastu kilometrów na sekundę. Przez długi czas nie zbliżą się do żadnej gwiazdy na odległość porównywalną z rozmiarami Układu Słonecznego. Jednak za 40 tys. lat każda z nich przemknie niedaleko innej niż Słońce gwiazdy: Voyager 1 – słabej gwiazdy z konstelacji Żyrafy, a Voyager 2 – gwiazdki z Andromedy.

Do podróżujących przez międzygwiezdną pustkę próbników dołączy sonda New Horizons, która minęła już Jowisza, a w 2015 r. minie Plutona. Żadna z nich nie wróci już na Ziemię, chyba że odnajdą je i umieszczą w muzeum przyszli astronauci. Jeśli nawet ludzie nie przetrwają, w kosmosie nadal mogą krążyć zbudowane przez nich sondy.

zródło : Wprost , Wikipedia

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież